Choroba współczesnego świata. - Rozmowa z DwubieguNovą

,, Mamo, dlaczego mam taki chaos w głowie, 
   skoro na zewnątrz wszystko jest w porządku.'' 
         -Małgorzata Halber, Najgorszy człowiek na świecie 

Depresja w naszych czasach jest czymś, co przypuszczam, najczęściej mówimy i słyszymy od ludzi, gdy przychodzą gorsze momenty. Mamy swoje własne myślenie na jej temat. Widzimy i wyobrażamy sobie ją inaczej niezależnie od tego czy naprawdę na nią chorujemy, czy nie. Nie raz słyszałam rozmowy ludzi, w których było stwierdzenie: ,,Mam depresje''. W rozmowach ludzi, których znałam, a powody dla których mówili, a wręcz czasem żartowali z tego, były niedorzeczne. Kiedy ktoś dowiedział się, że ja sama choruje. Pytał się: ,, I co jesteś po prostu cały czas smutna? Też tak mam, ale przechodzi. Tobie też przejdzie.'' Paradoksem jest to, że nasze czasy są już naprawdę rozwiniętymi, a jednak nadal ludzie żyją stereotypami i płytko patrzą na wszystko, co ich otacza. W rezultacie krzywdzą innych, naśmiewając się z choroby, która dla nich jest zwykłym lenistwem i tchórzostwem. Wielu z nich dopiero, gdy dowie się, jak ona wygląda przez nich samych albo ich bliskich, zrozumie. Nie sądzę także, by ktokolwiek chory chciał czuć od innych tylko litość. A i tak się mówi. Depresja to nie pretekst. Depresja to nie wyrok. Depresja jest chorobą jak wiele innych. I powinna być tak samo traktowana, a ludzie chorzy na nią, powinni nie być stawiani niżej od zdrowych.

Bohaterką mojego dzisiejszego postu jest DwubieguNova. Vlogerka, autorka kanału DwubieguNova - Małgosia zgodziła się opowiedzieć w naszej rozmowie o depresji widzianej od strony osoby chorej na chorobę afektywną dwubiegunową. Na swoim kanale oraz fanpage’u pokazuje życie z tą chorobą. Vlogi, które prowadzi są prawdziwą lekcją. Zamiast suchego napisanego tekstu, Małgosia pokazuje chorobę od każdej strony. Przedstawia całość, w tych najcięższych momentach, kiedy epizod depresyjny wkradł się w jej życie ale i w tych kiedy to ,,górka'' nadeszła znienacka. W ten sposób człowiek jest w stanie bardziej zrozumieć obraz całości. Nie są to wyrwane z kontekstu fragmenty. Filmik po filmiku uświadamia coraz więcej. Zachęcam do zaobserwowania jej fanpage’a oraz kanału na YT. Wiele można się dowiedzieć, a wręcz poczuć emocje jakie jej towarzyszą. Do tego osoba jaką jest sprawia, że to co ma do przekazania słucha się przyjemnie. Sam kanał uważam za pouczający i przede wszystkim autentyczny, który daje wiele do myślenia. Warta uwagi jest także informacja, że jest to jeden z nie wielu kanałów na polskim YT o tego typu tematyce. Swoją prawdziwością i szczerością zyskuję wciąż nowych odbiorców.

Wielu ludzi spotyka się ze zjawiskiem depresji, jednak całkowicie mylnie ją odbierają. Czym jest więc depresja?

Depresja to czarna dziura, która pochłania Ciebie i cały Twój świat. Ludzie myślą, że to po prostu wielki smutek. Tymczasem depresja to zbiór wielu emocji takich jak rozpacz, bezsilność, lęk, poczucie winy, brak nadziei, radości i sensu życia. Ona jest jak rak, który toczy i powoli zabija. To nie jakaś tam melancholia czy chandra. To stan, w którym śmierć wydaje się być często jedyną ucieczką i wybawieniem.

Dlaczego według Ciebie tyle osób w obecnych czasach na nią cierpi? Z badań wynika, że aż 350 mln. ludzi na świecie.

Żyjemy w coraz większym pędzie. Większość osób ma dostęp do mediów i Internetu, które kreują wizerunek pięknego człowieka i udanego życia, do których próbujemy usilnie dorosnąć, a nie mogąc, popadamy w coraz większą frustrację. Ciągle czujemy się nieodpowiedni. Zaharowujemy się dla większych zarobków lub prestiżu. Bierzemy kredyty, które potem musimy spłacać. Tracimy poczucie bezpieczeństwa finansowego, za mało czasu spędzamy z rodziną i na powietrzu. Jesteśmy przemęczeni, zagonieni i wciąż zestresowani. Stąd, moim zdaniem, to wszystko.



Media kreują wizerunek człowieka idealnego, jednak ludzie sami tworzą własne stereotypy. Często od osób bliskich lub dalszych słyszymy wypowiedź: ,,Chyba mam depresję.”, jednak okazuje się, że nie ma powodów do zaniepokojenia. Chandra a depresja - w takim razie jak wielka jest przepaść między tymi dwoma zjawiskami?

Cóż, chandrę miewa czasem każdy z nas. To normalne, że kiedy jesteśmy zmęczeni lub coś nam się w życiu nie uda, czujemy się źle. Nawet deszczowa pogoda może przyprawić nas o spleen (stan apatii, przygnębienia i złości). Ludzie mówią wtedy o depresji w potocznym jej znaczeniu, przyjętym przez stereotypy. Ta prawdziwa depresja odbiera wszystko.

Czy uważasz, że jest jakaś grupa społeczna lub wiek, w jakim najczęściej może pojawić się choroba? Czy są ludzie skłonni bardziej od innych, by zachorować?

Nie przypuszczam, żeby istniała jakaś określona grupa, czy wiek predestynujący do zachorowania na depresję. Na pewno jednak można wymienić kilka czynników, które zwiększają prawdopodobieństwo zachorowania. Najważniejszym wydaje mi się chyba wrażliwość emocjonalna. Kolejną wydaje się być podłoże rodzinne i predyspozycje genetyczne. Ważnym czynnikiem jest też czynnik środowiskowy, czyli sytuacja rodzinna czy np. poziom stresu, na który narażeni jesteśmy w pracy i w otoczeniu. Często na depresję zapadają też perfekcjoniści i osoby stawiające sobie bardzo wysoko poprzeczkę.

Powiedziałaś, że depresja odbiera wszystko. Jakie największe zagrożenia niesie ze sobą?

Śmierć. Największym zagrożeniem jest śmierć. O ile człowiek w ciężkiej depresji nie ma siły się zabić, o tyle w “lżejszych” stanach, często o tym myśli, bo czuje się ciężarem dla siebie i innych. Tonięcie w rozpaczy sprawia fizyczny ból. Kolejnym zagrożeniem jest zwyczajnie zniszczenie sobie życia. Często wtedy chory traci pracę, czasem nawet dach nad głową, bo zżerają go długi. Niejednokrotnie rodzina i przyjaciele się odwracają, partner czy partnerka odchodzą. To tym bardziej skłania ku myślom o śmierci. Zupełnie bez wsparcia nie da się z tego wyjść.

Jaka Ty sama masz receptę na chorobę?

Przede wszystkim biorę leki i regularnie odwiedzam swojego psychiatrę. Poza tym staram się słuchać swojego organizmu. Kiedy jest bardzo źle, pozwalam sobie na odpoczynek. Kiedy jest w miarę znośnie, staram się aktywizować i wykonywać czynności, które jestem w stanie wykonać. Myślę, że technika małych kroków jest najlepsza. Dobrze jest zrobić choćby tyle, żeby wstać z łóżka, porysować, może pójść na spacer. Ważne jest też, by rodzina doceniała te małe kroczki. To znacznie podnosi poczucie samooceny chorego. Staram się jednak nigdy się nie forsować i pozwalam sobie na doświadczanie swoich emocji. W ten sposób łatwiej jest mi je przepracować i się ich pozbyć, niż kiedy próbowałam je wypierać lub blokować. Staram się też robić przyjemne rzeczy. Lubię tańczyć. No i prowadzę vloga. To daje mi poczucie, że jestem komuś potrzebna.

Czy da się działać na własną rękę?

To zależy, co masz na myśli. Jeśli chodzi o zapobieganie, to należałoby chyba doradzić prowadzenie higienicznego życia, wysypianie się, odpoczynek, uprawianie sportu, posiadanie hobby, spędzanie czasu z bliskimi i na powietrzu.
Jeśli chodzi o radzenie sobie z chorobą, to ważne jest to, o czym pisałam wcześniej. Trzeba o siebie zadbać, o ile jest to możliwe. Dać sobie odpocząć, zmienić tryb życia i/lub otoczenie, ograniczyć stresory, pójść do lekarza i się leczyć. Najważniejsze jest, by szukać pomocy i nie wstydzić się tego. Człowiek nie jest samotną wyspą.

Chorujesz sama na rodzaj depresji. Jak sama nazwa Twojego kanału mówi DwubieguNova. Możesz przybliżyć mi objawy i przyczyny takiej choroby?

Od wielu lat choruję na chorobę afektywna dwubiegunową (ChAD), która charakteryzuje się nawracającymi epizodami depresji przeplatającymi się z epizodami hipomanii lub manii. Zanim doszliśmy do tej diagnozy (diagnostyka bywa dość trudna), przez długie lata byłam leczona na nawracające epizody depresyjne. Mój ChAD to typ szybkozmienny z przewagą stanów depresyjnych. Przyczyny wystąpienia choroby nie są do końca znane. Najpewniej są one zarówno genetyczne jak i psychospołeczne. Obecnie uważa się, że ChAD to zaburzenie działania neuroprzekaźników, chemii mózgu. Specjalistyczne badania nad tą chorobą są wciąż prowadzone.

Kiedy już nie mamy sił, potrzebne jest leczenie. Inaczej zaś przedstawione jest przez lekarzy inaczej przez pacjentów. Jak wygląda droga do zdrowia oczami chorej?

Lekarze nie wiedzą tak naprawdę przez co przechodzimy, bo sami nie są chorzy (i dobrze!). Jak wygląda leczenie? Idziesz, opowiadasz o swoim życiu, rodzinie, pracy i emocjach. To się nazywa wywiad. I dostajesz leki. Potem chodzisz już regularnie. Lekarze nie mają zbyt dużo czasu dla pacjenta (zwłaszcza jeśli leczysz się na NFZ). Trzymają jednak rękę na pulsie. Leki nie zawsze działają od razu. Na ogół nie. Dobiera się je metodą prób i błędów. Na każdego działa coś innego. Trzeba uzbroić się w cierpliwość i być szczerym z lekarzem. To bardzo istotne, bo pamiętajmy, że psychiatra diagnozuje w zasadzie głównie na podstawie wywiadu z chorym. Czasem dostajemy też skierowanie na psychoterapię. Wtedy można się wygadać ;) Niestety, zarówno na psychoterapię jak i pierwszą wizytę u psychiatry na NFZ czeka się długo. Dlatego w razie nagłych sytuacji, trzeba zgłosić się do szpitala lub ośrodka interwencji kryzysowej.


Co poradziłabyś bliskim osoby chorej na depresję w sytuacji, gdy ta nie chce pomocy?

Wszystko zależy od nasilenie objawów. Jeśli depresja nie jest głęboka, porozmawiałabym, tłumacząc, że szukanie wsparcia i pomocy świadczy o sile charakteru, a nie o słabości, że jest wyrazem mądrości i dojrzałości oraz odpowiedzialności za siebie i bliskich. Starałabym się namówić chorą osobę na wizytę u specjalisty, ale przede wszystkim zapewniłabym o mojej chęci wsparcia, pomocy i zrozumienia. To chyba najważniejsze. Sama też dokształciłabym się z książek i Internetu, w jaki sposób najlepiej pomóc choremu, poszukałabym wsparcia w ośrodkach interwencji kryzysowej, które pomagają też rodzinom chorych. W razie bardzo poważnego epizodu, zabrałabym bliską osobę do lekarza niejako przymusowo. W ekstremalnej sytuacji zagrażającej bezpośrednio życiu, należy natomiast zgłosić się do izby przyjęć szpitala psychiatrycznego.

Depresja ma wiele swoich rodzajów. Czy da się jednak porównać ich wielkość do siebie?

Depresja występuje w postaci lekkiej, umiarkowanej i ciężkiej. W ciężkiej człowiek nie jest w stanie płakać, spać, jest przepełniony pustką (tak, na samym dnie rozpaczy jest pustka) i bezsilnością. Nie jest w stanie zrobić nic. To niewątpliwie najcięższa odmiana. Pozostałe są już lżejsze. Najłagodniejszą odmianą jest chyba dystymia, ale i ona jest bardzo paraliżuje życie chorego. Co do rodzajów, to myślę, że bez względu na to, czy jest to depresja endogenna (kliniczna), czy też reaktywna (następstwo traumatycznego wydarzenia), poporodowa czy w chorobie dwubiegunowej, może mieć ciężki lub lżejszy przebieg. To z resztą, jak i same objawy, są sprawą dość indywidualną.

Gdybyś miała opisać jeden dzień z życia osoby chorej, jak byś go ujęła w kilku zdaniach?

Jeśli mowa o ciężkiej depresji, to nie powiedziałabym nic, bo nic nie ma do powiedzenia. Leżysz i nie wiesz, czy istniejesz, czy nie. Nie można nawet podnieść ręki, bo jest zbyt ciężka. Ja tak miałam. Niewiele z tego czasu pamiętam.
Jeśli chodzi o epizod lekki lub umiarkowany, to staram się podnieść z łóżka, umyć się lub chociaż ogarnąć. Wlokę się do kuchni i staram się zjeść cokolwiek. Potem snuję się do salonu (żeby nie leżeć w łóżku), gapię się bez sensu w telewizor i głaszczę kota. Czasem przeglądam bezmyślnie Facebooka albo koloruję kolorowanki dla dorosłych. I tak do wieczora. Potem próbuję zasnąć. Ciekawie, prawda? ;)

Ostatnimi czasy często słyszymy stwierdzenie “depresja jako choroba współczesnego świata”. Czy zgadzasz się z nim?

Uważam, że współczesne czasy bardzo sprzyjają występowaniu depresji tak powszechnie. Najpewniej jednak i dawniej ludzie na depresję chorowali, ale nie była ona diagnozowana. Świadomość społeczna była niższa, ludzie bardziej bali się stygmatyzacji, gdyby podjęli się leczenia.

Czy mogę Cię prosić, byś powiedziała mi, co masz do przekazania ludziom, którzy będą to czytali, a w tym momencie sami nie czują się na siłach, by dalej żyć?

Wiem, że może to niewiele, ale, proszę Was, pamiętajcie, że to wszystko minie i nie traćcie nadziei. Wiem, jak trudno jest Wam teraz o siebie zawalczyć, wiem, że nie macie siły, ani nie widzicie sensu, by dalej to ciągnąć, że czujecie się zbędni, nierozumiani, bezsilni i na niczym Wam już nie zależy. Wiedzcie, że tak nie musi być. Ten koszmar nie musi skończyć się śmiercią. Są leki, które pomagają znowu odzyskać wiarę i siłę. Zrozumcie, że to, co teraz czujecie, nie jest prawdziwe. To nie Wy, to choroba. To ona odbiera Wam Was samych. Nie pozwólcie jej na to, by zabrała Wam życie, Wasze pasje, Wasze rodziny, to wszystko, co kiedyś Was cieszyło. Przypomnijcie sobie jakąś miłą chwilę. Znowu może tak być. Tylko uwierzcie i spróbujcie. Nic nie tracicie, a możecie odzyskać Wasze życie, siebie. Posłuchajcie, proszę. Wiem, co mówię. Byłam tam i wróciłam. Jestem.

Rosie


Facebook: DwubieguNova
Kanał na YouTube:Vlog DwubieguNova

Komentarze

  1. Bardzo ważny, mądry i potrzebny głos w sprawie! Tekst czytałam trzy razy, bo chciałam wszystko dobrze zrozumieć i przyswoić. Masz lekkie pióro, Twoje teksty czyta się przyjemnie i piszesz o czymś na czym się znasz. To bardzo ważne. Pozdrawiam Cię i życzę wszystkiego dobrego!

    http://mlodamamazpasja.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo dziekuję Ci za ten tekst i owocną współpracę :) A przede wszystkim za to, że poruszasz tak ważne tematy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja dziękuje ;) Uważam, że jeżeli człowiek ma coś do powiedzenia, co może w jakimś stopniu pomóc innym to powinien to robić. A z resztą komu ja to mówię, Ty już to robisz i trzymam kciuki, żeby Twoje filmy i słowa dotarły do jak największej liczby osób :)

      Usuń
  3. Takie uświadamianie i mówienie jak jest naprawdę jest bardzo ważne. Zgadza się, że teraz w zasadzie każdy kto ma gorszy dzień mówi "mam depresję" nie zdając sobie sprawy z tego czym jest depresja.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty